Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Wydarzenia, ludzie, opinie, komentarze.

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez zapinio » 21 lip 2008 18:47

Ależ oczywiście robinie...jak zwykle masz rację.
"Środowisko" ci tego wkładu, tej pracy "wytenżonej" nie zapomni...
Może nawet Oscara da...albo chociaż oscarka...
A brat adaśka uściśnie ci rękę ...oby tylko nie za mocno...z przyzwyczajenia...
Wolińska też z adresem pospieszy.
Prof. Paczkowski, przy oczywistych w tego typu badaniach zastrzeżeniach metodologicznych (prelegent uznal m.in., iz kryteria uznania kogos za Zyda sa "niejasne"), stwierdzil, iz w latach 1944-1956, na 447 osob w centrali resortu bezpieczenstwa publicznego, pelniacych funkcje kierownicze (od naczelnika wydzialu wzwyz), bylo 131 żydow. Daje to lacznie ponad 29% Zydow na stanowiskach kierowniczych w MBP! Inny wiarygodny historyk, Andrzej K. Kunert w wypowiedzi dla "Gazety Wyborczej" (z 24-25 kwietnia 1992 r.) stwierdzil: "Panuje opinia, ze bezpieka, informacja wojskowa, prokuratura, sadownictwo byly pelne Zydow. To jest opinia calkowicie falszywa - statystycznie w sadownictwie, bezpiece i informacji nie bylo wiecej niz 10 proc. Polakow pochodzenia zydowskiego".

Ale 10% calej populacji komunistycznego aparatu terroru i represji, przy udziale ludnosci pochodzenia zydowskiego nie siegajacym wowczas nawet 1% ludnosci w Polsce, to jednak liczba, ktora robi wrazenie i podwaza calkowicie te opinie, ktore neguja udzial żydow w bezpiece: a 29% żydow na stanowiskach kierowniczych to fakt, dajacy podstawy do twierdzenia, iz wspolrzadzili oni tym aparatem....Alina Grabowska napisala zas w paryskiej "Kulturze" (nr 12/267 z 1969 r.), iz: "W pierwszych latach powojennych (a nawet i pozniej) znakomita, niestety, wiekszosc pracownikow UB stanowili żydzi (...)".

Druga liczba, podana przez prof. Paczkowskiego, dotyczyla czlonkow przedwojennych formacji komunistycznych (Komunistycznej Partii Polski, Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, Komunistycznej Partii Zachodniej Bialorusi, Komunistycznego Zwiazku Mlodziezy itp.). Otoz na owych 447 wysokich funkcjonariuszy bezpieki az 94 osoby, czyli 21% nalezalo przed wojna do nielegalnych struktur komunistycznych, dzialajacych w II RP.

Wg stwierdzenia prof. Paczkowskiego, prawie wszyscy Zydzi w bezpiece byli przed wojna czlonkami KPP, KPZU, KPZB, KZM i ich przybudowek.
W 1936 r. wladze KPP sporzadzily pisemny raport na temat sytuacji organizacyjnej. Wynika z niego, iz po postulowanych zmianach skladu narodowosciowego i socjalnego we wladzach organizacji komunistycznych, w centralnych wladzach KPP, liczacych 15 osob, bylo 8 Zydow i 7 Polakow. Na 15 sekretarzy komitetow okregowych, 8 bylo pochodzenia zydowskiego, a 7 polskiego. W styczniu 1936 r. na 30 czlonkow i zastepcow czlonkow KC KPP bylo 15 Polakow, 12 Zydow, 2 Ukraincow i 1 Bialorusin, a razem z KC KPZB (ale bez zastepcow czlonkow KC) na 52 osoby bylo 21 Zydow, 17 Polakow, 8 Bialorusinow, 5 Ukraincow i 1 Litwin. W "aktywie centralnym" bylo 53% Zydow, w aparacie wydawnicym 75%, w Miedzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom 90%, a w "aparacie technicznym" Sekretariatu Krajowego 100% (przy czym "aparat techniczny" nie oznaczal, wbrew pozorom, funkcji mniej waznych - byli to np. kurierzy do moskiewskiej centrali, lacznicy itp., ktorzy trzymali nici organizacyjne struktur komunistycznych w swych rekach).

Rownie wysoki byl udzial Zydow w strukturach terenowych KPP. W okregu radomskim w 1932 r. bylo ich 37%, w okregu kieleckim ponad 54%. W strukturach mlodziezowych zas bylo ich jeszcze wiecej: w sierpniu 1930 r. w skali calego kraju w Zwiazku Mlodziezy Komunistycznej Polacy stanowili zaledwie 20%, Zydzi 50%, a Bialorusini i Ukraincy 30%. Autor jednej z monografii regionalnych KPP, wydanej w 1994 r. stwierdzil, iz "z uplywem czasu zwiekszal sie udzial mlodziezy zydowskiej w KZMP [Komunistycznym Zwiazku Mlodziezy Polskiej], w niektorych osrodkach stanowila ona prawie 100%". To oni wlasnie w znacznym stopniu ksztaltowali wojenne oblicze ruchu komunistycznego w kraju podczas okupacji, odbudowywanego na polecenie Stalina od 1942 r. (w postaci tzw. Polskiej Partii Robotniczej), a takze w Moskwie.
do bezpieki trafiali przede wszystkim przedwojenni komunisci, w wiekszosci juz przed wojna zawerbowani do wywiadu sowieckiego. Podczas okupacji niemieckiej przebywali oni w ZSRR, inni zas odgrywali czolowe role w partyzantce komunistycznej: sowieckiej oraz GL-AL.

Podobnie bylo w innej, mniej znanej, ale nie mniej waznej sluzbie, czyli w Informacji Wojskowej. Znawca jej dziejow, Z. Palski podaje, iz: Informacja nie pelnila zadan kontrwywiadowczych - byla instytucja terrorystyczno-policyjna, ktorej zadaniem bylo wymuszenie posluszenstwa sil zbrojnych wobec nowych wladz politycznych. Poczatkowo 100% stanowisk w niej obsadzonych bylo przez oficerow sowieckich. Polakow dopuszczono dopiero pozniej - pierwsi z nich objeli jednak stanowiska wylacznie tlumaczy i protokolantow. Bylo ich zas az... siedemnastu!

Dopiero w latach pozniejszych miejsca zwalniane przez oficerow sowieckich zajmowali oficerowie w mundurach polskich. Ale na stanowiska kierownicze wysuwano glownie ludzi pochodzenia zydowskiego. Ten sam autor podaje konkretne przyklady:

szefa Glownego Zarzadu Informacji, plk. Kozuszke, zastapili kolejno plk Jan Rutkowski i plk Stefan Kuhl (obaj pochodzenia zydowskiego); zastepcow szefa GZI, plk Poniedzielnikowa i plk Bycana zastapili plk Anatol Fejgin i plk E. Zadrzynski (obaj pochodzenia zydowskiego); szefa Oddzialu I,k plk. Curanowa zastapil plk Aleksander Kokoszyn (pochodzenia zydowskiego); szefa Oddzialu II, plk Gajewskiego zastapil plk Ignacy Krzemien (pochodzenia zydowskiego); szefa Oddzialu II, pplk Prystupe zastapil plk Jerzy Fonkowicz (pochodzenia zydowskiego); szefa Oddzialu IV, plk Malkowskiego, zastapil plk Wladyslaw Kochan (narodowosci polskiej); szefa Oddzialu V, plk. Zajasznikowa, zastapil pplk Wincenty Klupinski (pochodzenia zydowskiego).
Komintern, czyli Miedzynarodowka Komunistyczna (z siedziba oczywiscie w Moskwie), zalecala oficjalnie towarzyszom zydowskim zmiane danych personalnych, w tym nazwisk, na slowianskie. Wspominala to dzialaczka KPP, Ester Rozental-Szneiderman po przybyciu do Moskwy w 1926 r.: "Ktoz moze pojac i opisac swiety dreszcz, jaki mnie przejal, gdy weszlam do gmachu Kominternu, znajdujacego sie nie opodal Kremla... Watpie, czy mlody czytelnik naszych czasow potrafi to sobie uprzytomnic".

Przedstawiciel KPP w Kominternie natychmiast zaproponowal jej zmiane nazwiska: "Wybierzcie sobie slowianskie, dobrze brzmiace". Nie zgodzila sie ona jednak na taki zabieg, ale jak wspomina: "Malo kto z moich nowo przybylych towarzyszy oparl sie tej pokusie.

Lea Kantorowicz przeobrazila sie w Jelene Kaminska;

jej maz Icchak Gordon - w Aleksandra Leonowicza;

Nechama i Jozef Feigenbaum stali sie Natalia i Osipem Krawczynkim;

Chana Milsztajn jest tu Hanna Turska;

Motke Hajman to teraz Mikolaj Wojnarowicz;

z jednego Rapaporta zrodzil sie Krawiecki,

z drugiego, czestochowskiego - Jozef Karpinski".



Czesc z tych "politycznych emigrantow" przybywala w 1944 r. z Moskwy do Polski, obejmujac eksponowane funkcje, juz z nowym zyciorysem i zmienionymi personaliami.

Np. Natan Grunspan-Kikiel w MBP byl wiceministrem i generalem brygady, ale znany jest jako Roman Romkowski.

Mojzesz Bobrowicki, tez wiceminister MBP i tez general, stal sie Mieczyslawem Mietkowskim.

Nachym Alster, I z-ca przewodniczacego Komitetu ds. Bezpieczenstwa Publicznego i wiceminister MSW zostal Antonim Alsterem.

Lajb-Wolf Ajzen, z-ca komendanta szkoly sluzby bezpieczenstwa w Kujbyszewie, z-ca dyrektora Biura Personalnego MBP, dyrektor gabinetu ministra MBP, z-ca Komendanta Centrum Wyszkolenia MBP, wicedyrektor IV, nastepnie III Departamentu, przybral nazwisko Leon Andrzejewski.

Julia Brustiger, dyrektor Departamentu Politycznego MBP, zostala Julia Brystygier.

Jozef Goldberg, dyrektor Departamentu Sledczego MBP, nazwal sie Jozefem Rozanskim.

I tak dalej...

Z drugiej strony, przedstawiciele spolecznosci zydowskiej neguja role Zydow w powojennym aparacie terroru komunistycznego w Polsce. Np. prof. Chone Shmeruk, przewodniczacy Osrodka Kultury Zydow Polskich na Hebrajskim Uniwersytecie w Jerozolimie, w wypowiedzi dla "Tygodnika Powszechnego" w 1990 r. stwierdzil: "Berman nie funkcjonowal jako Zyd, on funkcjonowal jako czlonek partii. A partia nie byla zydowska, byla polska. On sie nie uwazal za Zyda, za kogos, kto wystepuje w imieniu Zydow. I zaden Zyd nie widzial w nim przedstawiciela narodu zydowskiego. Czulby sie obrazony, gdyby ktos mu to powiedzial. Berman funkcjonowal jako Berman i jego mozna obwiniac, czynic mu zarzuty. Ale jako Zyd? To samo moglby robic Polak. Gdyby nie on, bylby Polak na jego miejscu".

Z tym juz nie mozna sie zgodzic. Gdyby byli Polacy, odpowiedni na te stanowiska, to Stalin (ktorego trudno uznac za tak szczegolnego filosemite), z pewnoscia nimi wlasnie, a nie Zydami, badz osobami pochodzenia zydowskiego obsadzalby stanowiska kierownicze w bezpiece, Informacji Wojskowej, aparacie politycznym w wojsku, w kompartii i administracji.

Stalin poslugiwal sie tymi kadrami komunistycznymi, ktore mial i ktorym ufal (przynajmniej poczatkowo, w okresie "utrwalania wladzy ludowej"). Nie wyszukiwal specjalnie towarzyszy pochodzenia zydowskiego, aby wysylac ich do Mongolii, Chin, Korei Pln. i do Albanii. Racje ma natomiast prof. Shmerik, iz Zydzi funkcjonowali jako czlonkowie partii, a nie przedstawiciele narodu zydowskiego.


Także rób robinku ( a może raczej rob rubinku) dalej swoje...

A tu masz jeszcze trochę historii do przerobienia i to czym prędzej, bo wyjatkowo niesłuszna...

Wszedzie tam, gdzie partia uznala, iz jest to miejsce newralgiczne dla jej przyszlosci, tam pojawili sie komunisci pochodzenia zydowskiego w takiej koncentracji, iz w dalszym ciagu przeciwnicy polityczni okreslali nowy ustroj mianem "zydokomuny". Statystycznie moglo to byc uzasadnione.



Jakub Berman, czlonek Biura Politycznego i z jego ramienia nadzorca nad tajnymi sluzbami, w potocznym pojeciu funkcjonowal nie tylko jako komunista, ale tez jako Zyd.

W wywiadzie dla Teresy Toranskiej powiedzial: "Zdawalem sobie (...) sprawe z tego, ze najwyzszych stanowisk jako Zyd objac albo nie powinienem, albo nie moglbym. Zreszta nie zalezalo mi, by ustawic sie w pierwszych rzedach. (...) Faktyczne posiadanie wladzy nie musi wcale isc w parze z eksponowaniem wlasnej osoby. (...) Zalezalo mi, zeby wniesc swoj wklad, wycisnac pietno na tym skomplikowanym tworze wladzy, jaki sie ksztaltowal, ale bez eksponowania siebie. Wymagalo to, naturalnie, pewnej zrecznosci".

I faktycznie, wycisnal swoje "pietno". Odpowiednikiem "beriowszyczyzny" w Sowietach stalo sie pojecie "bermanowszczyzny" w PRL.



Roman Zambrowski (Rubin Nussbaum) jako czlonek Politbiura mial nadzor m.in. nad sadownictwem; jako zastepca Bieruta w Krajowej Radzie Narodowej mial prawo orzekac prawo laski dla skazanych w procesach politycznych. Byl wiec jednym z tych, ktorzy doslownie decydowali o zyciu lub smierci antykomunistow, lub osob za takich uznanych.

Gen. Wiktor Grosz (Izaak Medres) byl szefem Glownego Zarzadu Polityczno-Wychowawczego ludowego Wojska Polskiego (w wojsku przed wojna zapewne w ogole nie sluzyl).

Gen. Leszek Krzemien (Maksymilian Wolf) zostal kierownikiem Wydzialu Wojskowego Zwiazku Patriotow Polskich w Moskwie, nastepnie byl m.in. szefem Kancelarii Wojskowej Bieruta, zastepca szefa Glownego Zarzadu Politycznego ludowego WP i pelnomocnikiem Rzadu PRL "ds. pobytu wojsk radzieckich w Polsce".

Hilary Minc, czlonek Politbiura, odpowiadal za sprawy gospodarcze. Wg. hierarchii partyjnej byl trzecia co do waznosci osoba w PRL (po Bierucie i Bermanie).

Roman Werfel byl czolowym ideologiem komunistycznym, dyrektorem wydawnictwa "Ksiazka i Wiedza" i redaktorem naczelnym organu KC PZPR "Nowe Drogi".

Jerzy (Beniamin) Borejsza, rodzony brat plk. UB Jozefa Rozanskiego byl dyktatorem prasowym - byl m.in. redaktorem naczelnym dziennika "Rzeczpospolita" (organu PKWN), prezesem Spoldzielni Wydawniczej "Czytelnik" i pelnomocnikiem rzadu ds. "Ossolineum".

To oczywiscie najbardziej znane przyklady, ale nie wszystkie. Osob tych nie sposob oddzielic od historii PRL.
....
Ch. R. Browning, recenzent wspomnien Ytzhaka Zukiermana, jednego z przywodcow powstania w warszawskim getcie, napisal w "New York Times" w 1993 r.: "Zukierman oszczedza swoje najostrzejsze oskarzenia na okres powojenny. Deklaruje, ze AK skonczylaby robote, ktora zaczal Hitler. (...) nie ukywa swego podziwu i poparcia dla polskich komunistow (...). Byli oni prawdziwymi idealistami i "prawdziwymi patriotami", oddani sprawie zbudowania niepodleglej Polski socjalistycznej. Byli oni po prostu "wspanialymi ludzmi", oraz "zagrozona mniejszoscia" (...).

"W okresie powojennym Zydzi, ktorzy przezyli - wspomina Zukierman - stali miedzy Komunistami i Reakcja i musieli dokonac wyboru".

Dla niego wybor byl czysty zarowno z pragmatycznego jak i moralnego wzgledu.

"W tym okresie, byc partnerem komunistow to byla zydowska rola narodowa, z jedynej perspektywy zydowskiego istnienia".

........

Np. wg cenionego historyka amerykanskiego Reubena Ainszteina "Polscy faszysci podczas powstania [warszawskiego] prawdopodobnie zabili wiecej Zydow niz Niemcow", a Niemcow zginelo "tylko" 16 tysiecy!

Dr Icchak (Henryk) Rubin uznal, iz "stosunek Polski Podziemnej i calej prawie ludnosci polskiej do Zydow powodowal, ze getto i oboz pracy lub oboz koncentracyjny byly jedynymi miejscami na swiecie, ktore dawaly Zydom nikla nadzieje i szanse na przetrwanie". "A po wyzwoleniu (...) po calej Polsce rozlala sie fala masowych mordow i pogromow antyzydowskich. (...) A mordercami w Polsce [po wojnie] nie byly SA i SS, lecz AK i specjalnie utworzone dla dzialalnosci terrorystyczno-dywersyjnej, dyrygowane z Londynu antysowieckie i antyzydowskie organizacje "NIE" i "WiN" pod wodza generalow L. Okulickiego i E. Fieldorfa, pulkownikow J. Rzepeckiego, Franciszka Niepokolczyckiego, Janusza Bokszczanina i innych elitarnych oficerow przedwojennego Wojska Polskiego, oraz inne bandy mordercow (...)".

Na takie "naukowe" zarzuty trzeba odpowiadac.

Brak odpowiedzi jest przyznaniem, ze to prawda.

Zaniechanie obrony moze spowodowac, iz niedlugo bedziemy obwinieni o inne zbrodnie niepopelnione, jeszcze bardziej absurdalne. Byc moze jest to proba skierowania calej dyskusji na tory zastepcze, uprzedzenia pytan, ktore powinnismy postawic publicznie.
Leszek Żebrowski
zapinio
Moderator
 
Posty: 5373
Dołączył(a): 15 sie 2006 10:09
Lokalizacja: skądinąd

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez zapinio » 21 lip 2008 19:38

... i jeszcze trochę tekstów na poparcie słuszności robina, którą posiada z urodzenia...
Zacznijmy od oceny
jednego z czołowych intelektualistów zydowskiego pochodzenia na emigracji, Zygmunta Hertza,
współzałozyciela Instytutu Literackiego w Paryzu. Znany skadinad ze skłonnosci do idealizowania Zydów i
ostrego dokładania przy róznych okazjach Polaczyskom Hertz zdobył sie jednak na bardziej obiektywna
refleksje na tle wydarzen marcowych z 1968 roku. Pisał wówczas 26 marca w liscie do Czesława Miłosza:
Antysemityzm wypuscił nie tylko nowe liscie, ale zakwitł róza. I tez ja sie nie dziwie. Zydzi grali od poczatku
głupio - po cóz był ten run na ube i posady. Jakas niegodnosc w tym narodzie. Przykro mi to stwierdzic, ale
dali antysemitom znakomita bron do reki (cyt. za Z. Hertz, Listy do Czesława Miłosza 1952-1979, s. 268).

...albo to:
Przytoczmy inne wymowne swiadectwo - opinie zapisana w dzienniku wybitnego twórcy pochodzenia
zydowskiego Mariana Brandysa: Zydzi, którzy pozostali, weszli niemal w całosci do klasy rzadzacej (...)
Zydzi garneli sie do władzy jak cmy do ognia (M. Brandys, Dziennik 1976-1977, Warszawa 1996, s. 235,
244).

...albo to:
Przypomnijmy kolejne swiadectwo o biednych Zydach - notatke w dzienniku słynnego matematyka Hugona
Steinhausa pod data 18 marca 1945 roku: (...) w prezydium Rady Ministrów Zydzi maja 80 proc. posad. To
samo na innych wyzszych stanowiskach (H. Steinhaus, Wspomnienia i zapiski, Londyn 1992, s. 298). Inne
nader ciekawe swiadectwo - zwierzenia zydowskiej lekarki Adiny Blady Szwajgier w rozmowie z Anka
Grupinska: Prosze nie zapominac, jaka była rola Zydów w okresie powojennym. Kiedy dzis rozlicza sie
zbrodnie stalinizmu.
A nie moge powiedziec, zeby tam Zydów nie było (...) Niech pani pamieta, ze wiekszosc tych Zydów, którzy
wrócili po wojnie z Rosji, zajeła natychmiast najlepsze stanowiska, których nie mogliby zajac przed wojna.
Łatwiej było Zydowi o to stanowisko niz Polakowi. Bardzo madra polityka Stalina (...) Zydom bardziej
wierzono niz Polakom (...) Ja mysle, ze Polacy po wojnie, wielu z nich przezyło potworny koszmar, i niestety
utozsamiane jest to z Zydami (por. A. Grupinska, Ciagle po kole. Rozmowy z zołnierzami getta
warszawskiego, Warszawa 2000,

No mniut...i wszystko świadczące o rzetelności, wiedzy i obiektywnie dobrej woli robina...
zapinio
Moderator
 
Posty: 5373
Dołączył(a): 15 sie 2006 10:09
Lokalizacja: skądinąd

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez Michał5 » 21 lip 2008 20:03

zajóziolił powyżej,
nikt mie nie kocha robcio
Michał5
 
Posty: 9008
Dołączył(a): 16 sie 2006 09:10

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez zapinio » 21 lip 2008 20:15

A o czymż ja mam z Tobą robinie dyskutować...?
Skąd taka supozycja...?
Zawarte cytaty maja tylko unaocznić proces gnilny ,który Cię toczy...
Ciebie i całe "towarzystwo".
Ale to już tylko wasz problem...:-))))).
zapinio
Moderator
 
Posty: 5373
Dołączył(a): 15 sie 2006 10:09
Lokalizacja: skądinąd

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez zapinio » 21 lip 2008 20:41

...a tu jeszcze troszkę:
Informacja PAP:

Żydom w PRL poświęcony jest najnowszy numer "Biuletyn Instytutu Pamięci
Narodowej" z listopada. Według jednego z artykułów, teza o dużym udziale
osób pochodzenia żydowskiego w kierownictwie UB "odzwierciedla fakt
historyczny". Można zarazem przeczytać, jak ludzie UB zrywali z
przeszłością.


W artykule pt. "Żydzi w kierownictwie UB" historyk z wrocławskiego IPN
Krzysztof Szwagrzyk przypomniał, że udział osób pochodzenia żydowskiego w
kierownictwie komunistycznego aparatu represji z lat 1944-1956 należy do
"szczególnie drażliwych i skomplikowanych obszarów badawczych", a w
dyskusjach na ten temat rzadko podawane są dane statystyczne oparte na
analizie akt osobowych funkcjonariuszy UB.

Autor przytoczył opinie o udziale Żydów w UB - od raportów
antykomunistycznego podziemia, że "tkwią oni na nadrzędnych stanowiskach",
przez wypowiedzi prawicowych publicystów o "krwawych rządach żydokomuny",
głosy historyków (np. Krystyny Kersten), by "rozstać się z mitem, że UB to
Żydzi", aż po stwierdzenia, że te badania to przejaw "fobii
narodowościowych".

W swej analizie Szwagrzyk oparł się na opracowanym w 1978 r. informatorze
MSW o kadrach "bezpieki" oraz na znajdujących się w aktach osobowych
funkcjonariuszy UB ankietach i życiorysach, sporządzonych przez nich samych.
Wspominając o trudnościach z identyfikacją osób pochodzenia żydowskiego (bo
wiele zerwało z żydowskimi korzeniami, uznając się jeszcze przed wojną za
"świeckich Polaków"), napisał: "Bez względu na brzmienie imienia i nazwiska,
światopogląd i obraną drogę życiową, będą nimi oficerowie, których rodzice
byli narodowości żydowskiej".

I tak - według Szwagrzyka - wśród 450 osób pełniących w latach 1944-1954
najwyższe funkcje w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego (od naczelnika
wydziału wzwyż), żydowskie pochodzenie miało 167 (37,1 proc.). W tym czasie
wśród 107 szefów wojewódzkich UB pochodzenie takie miało 22 oficerów (20,5
proc.).

"W świetle zaprezentowanych danych statystycznych teza o dużym udziale Żydów
i osób pochodzenia żydowskiego w kierownictwie UB została sformułowana na
podstawie prawdziwych przesłanek i jako taka odzwierciedla fakt historyczny.

Trzeba koniecznie zlikwidować ten IPN.
Nie tak miało być...
IPN potwierdza nadreprezentację osób pochodzenia żydowskiego w aparacie represji UB gdy ten masowo mordował polskie podziemie niepodległościowe jak i zwykłą ludność cywilną.

Cytat:
Meldunki żołnierzy
O dominującej roli Żydów w komunistycznym aparacie terroru informowało od początku 1944 r. kierownictwo Polskiego Państwa Podziemnego oraz dowódcy oddziałów AK i NSZ. I tak meldunek komendanta AK Okręgu Białystok do centrali z 22 stycznia 1945 r. informował: "NKWD przy pomocy pozostałych Żydów urządza krwawe orgie", a memoriał WIN do ONZ głosił: "Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski, Żydzi-komuniści, oddając się w zupełności jako znawcy stosunków i terenu na usługi NKWD, byli (...) czynnikiem, który najwięcej przyczynił się do aresztowań, rozstrzeliwań i deportacji, zwłaszcza członków polskiego ruchu niepodległościowego".
"W świetle zaprezentowanych danych statystycznych teza o dużym udziale Żydów i osób pochodzenia żydowskiego w kierownictwie UB sformułowana została na podstawie prawdziwych przesłanek i jako taka odzwierciedla fakt historyczny"- napisał w konkluzji artykułu dr Krzysztof Szwagrzyk. "Biuletyn" przytacza również, powołując się na rosyjskie archiwa - wewnętrzne meldunki i informacje prominentnych oficerów sowieckich i przedstawicieli sowieckiej władzy w Polsce. I tak np. w 1949 r. ambasador ZSRS w Polsce Wiktor Lebiediew pisał "w MBP poczynając od wiceministrów, poprzez dyrektorów departamentów, nie ma ani jednego Polaka, wszyscy są Żydami".
I jakkolwiek ta ocena sowieckiego ambasadora w świetle badań IPN zaprezentowanych w "Biuletynie" wydaje się być mocno przesadzona, to jednak analizy i badania przeprowadzone przez dr. Krzysztofa Szwagrzyka jednoznacznie potwierdzają tezę o licznym, wręcz masowym udziale osób pochodzenia żydowskiego w aparacie terroru w Polsce Ludowej.

Zamordowanie lwowskich działaczy studenckich

Jedną z najohydniejszych zbrodni popełnionych pod hasłem rozprawy z
"polskimi antysemitami" było zamordowanie kilku działaczy studenckich na
Politechnice Lwowskiej w październiku 1939 r. Inspiratorem całego mordu był
rosyjski Żyd, ppłk Jusimow, mianowany komisarzem Politechniki. Zbysław
Popławski tak opisał na łamach periodyku "Semper Fidelis" przebieg okrutnej
rozprawy z polskimi działaczami studenckimi: Następnie komisarz Jusimow
zorganizował "likwidacyjne zebranie". Bratniej Pomocy, które odbyło się
między 15 a 20 X 1939 r. Większość obecnych na sali stanowili Żydzi;
Ukraińców i Polaków było mało; tzw. likwidacja odbywała się w niezgodzie ze
statutem, gdyż dokonywali jej nieczłonkowie.

Na sali orkiestra wojskowa grała marsze; nie wiedziano wtedy, że były to
mundury NKWD. Za katedrą zasiadła grupa 6-8 osób, a wśród nich jako
zagajający Żyd rosyjski w skórzanej kurtce i skórzanym kaszkiecie, którego
nie zdjął w czasie zebrania. Przedstawił się jako "komisarz Politechniki".
Był to właśnie tow. Jusimow, ppłk z zarządu politycznego Armii Czerwonej.
Przemawiał po rosyjsku, wykazując, że teraz po upadku "jaśniepańskiej
Polski" należy zlikwidować jej nadbudowę, tj. organizację studencką powołaną
do gnębienia ludu pracującego; za to wszystko, co było, odpowiedzialni są
członkowie kierownictwa tej organizacji, którzy znajdują się na tej sali.

Jako drugi wystąpił Jan Krasicki, już wtedy II sekretarz Miejskiej
Organizacji Komsomołu. Odegrał on tutaj rolę prowokatora do zaplanowanego
ludobójstwa (...) omawiając działalność antysemicką i prześladowanie Żydów
(...). Następni mówcy - komuniści żydowscy - stwierdzili, że na sali są
obecni działacze organizacji antysemickich. Komisarz polecił ich wskazać.
Wyciągnięci przemocą z miejsc i bici, doprowadzeni zostali do mównicy, aby
się tłumaczyli. Tam zostali znowu pobici i skopani, wreszcie wywleczeni
przez członków orkiestry w mundurach na korytarz. W czasie, gdy orkiestra
znów grała, usłyszałem wyraźnie strzały na korytarzu. Po zebraniu otworzono
drzwi sali; wszyscy musieli przechodzić przez korytarz, a tam za ławkami w
kałużach krwi leżeli nieruchomo wyprowadzeni uprzednio studenci.

Oto nazwiska ofiar, które udało się ustalić: Ludwik Płaczek, stud. IV roku,
kierownik I DT, członek Korporacji "Scythia"; Jan Płończak, stud. III roku,
członek wydziału "Bratniaka", również należący do korporacji "Scythia";
Henryk Różakolski, stud. IV roku, pochodzący z Wielkopolski (por. Z.
Popławski Represje okupantów na Politechnice Lwowskiej (1939-1945), "Semper
Fidelis", 1991, nr 4, s. 3-4).

Szczególnie złowieszcza była atmosfera, w której publicznie zorganizowano
swoisty "sąd" nad polskimi działaczami studenckimi za rzekomy
"antysemityzm", aby ich wkrótce potem zabrać jako ofiary kaźni. Mark Paul
porównał atmosferę zgromadzenia, które faktycznie "skazało" studentów na
śmierć, do atmosfery niektórych wieców w nazistowskich Niemczech (por. tekst
M. Paula Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied Eastern Poland,
1939-1941, publikowany w książce The Story of Two Shtetls, Brańsk and
Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, t. 2, s. 207).

Zbrodnie "czerwonej milicji"

W rozlicznych relacjach powtarzają się informacje o zbrodniach popełnianych
przez skomunizowanych Żydów na polskich żołnierzach i oficerach w pierwszych
tygodniach po najeździe sowieckim na Kresy Wschodnie II Rzeczypospolitej.
Jak pisał Krzysztof Marek Raczyński: W 1939 r. niektórzy Żydzi urządzali
obławy na żołnierzy polskich pochodzących z rozbitych przez wojska sowieckie
oddziałów i oddawali ich w ręce komisarzy ludowych. I nie były to przypadki
pojedyncze. Znane są też sytuacje, gdy mordowano żołnierzy na miejscu (por.
K.M. Raczyński Opowieść o dwóch miastach; Brańsk i Ejszyszki, "Gazeta"
(Toronto), 30 października 1998 r.). Szczególnie bezlitośnie wobec Polaków
zachowywali się Żydzi wchodzący w skład samozwańczej tzw. czerwonej milicji,
pewni bezkarności za swe zbrodnie popełniane w imię bolszewizmu.

Kazimierz Krajewski tak pisał w monografii AK na Ziemi nowogródzkiej o roli
zorganizowanej przy współudziale Żydów tzw. czerwonej milicji na tamtych
terenach po 17 września 1939 r.: Z przykrością trzeba odnotować fakt
poparcia sowieckiej agresji przez część obywateli narodowości białoruskiej i
żydowskiej. Przyłączali się oni do zorganizowanych przez sowieckich agentów
band samozwańczej tzw. czerwonej milicji i komitetów rewolucyjnych (...).
Wobec znikomości polskiego oporu wspomniana "czerwona milicja" i bandy
dywersyjne, rekrutujące się z Białorusinów i Żydów, nie odegrały żadnej roli
militarnej w momencie wkraczania Armii Czerwonej. Złożona z elementów
komunistycznych, w wysokim stopniu zdemoralizowanych, zasilona przez
kryminalistów i różnoraki motłoch kierujący się najniższymi pobudkami,
skorzystała z okazji do grabieży i gwałtu, rzucając się na miejscową
społeczność polską, swych dotychczasowych sąsiadów. Wkraczające wojska
rosyjskie, pomijając szereg zbrodni popełnionych na żołnierzach KOP, kadrze
WP, policji, ziemiaństwie i tzw. pamieszczykach (posiadaczach), starały się
na ogół - zgodnie z otrzymanymi rozkazami - unikać zbędnych aktów terroru
wobec ludności cywilnej (oczywiście żołnierze sowieccy kradli i rabowali, co
się dało). Natomiast "czerwona milicja" dopuściła się w okresie przejściowym
niezliczonych zbrodni, morderstw i grabieży wobec ludności polskiej.
Zjawisko to miało charakter powszechny i wystąpiło we wszystkich powiatach
województwa nowogródzkiego. Niewątpliwie była to operacja "oczyszczania"
terenu z elementów uznanych za antysowieckie, przygotowana i kierowana przez
rosyjskie służby specjalne (por. K. Krajewski Na ziemi nowogródzkiej.
"Nów" - Nowogródzki Okręg Armii Krajowej, Warszawa 1997, s. 7).

Przytaczając w swej monografii przykłady zbrodni popełnionych na Polakach
bezpośrednio po 17 września 1939 r., Krajewski pisał: Do zbrojnego incydentu
doszło też w Berdówce, gdzie żydowsko-białoruska "czerwona milicja"
wymordowała grupę oficerów i żołnierzy KOP przygotowujących się do stawienia
oporu bolszewikom (por. K. Krajewski Na ziemi nowogródzkiej. "Nów" -
Nowogródzki Okręg Armii Krajowej, Warszawa 1997, s. 6). Ten sam autor pisze,
że bandyci białoruscy lub żydowscy z czerwonymi opaskami na rękawach byli
sprawcami większości zabójstw w powiecie nowogródzkim po 17 września 1939 r.
(por. tamże, s. 8.).

Ze wspomnień pułkownika broni pancernej Włodzimierza Samiry dowiadujemy się,
że jego oddział na wysokości miasteczka Zborowa został zaatakowany przez
grupę dywersantów złożoną z miejscowych Ukraińców oraz "czerwonej milicji".
Jak pisał Samira: Od miejscowej polskiej ludności dowiedzieliśmy się, że ci
dywersanci częściowo opanowali miasto i "rozprawili się" z miejscową
państwową policją - niemiłosiernie ich mordując (por. W. Samira: Nie byłem
tym... kim byłem, Londyn 1994, s. 5-6).

Dziennikarz Krzysztof Czubara opisał w "Tygodniku Zamojskim" z 18 września
1996 r. bardzo brutalne zachowanie Żydów z "czerwonej milicji" na terenie
Zamościa po opanowaniu go przez wojska sowieckie: Na rozkaz (sowieckiego -
J.R.N.) komendanta wojennego milicjanci zatrzymali zakładników, m.in. prof.
Stefana Millera i adwokata Wacława Bajkowskiego. Aresztowali oficerów i
podoficerów WP, policjantów, pracowników przedwojennego starostwa, działaczy
Stronnictwa Narodowego i duchownych (...). Setki aresztowanych osób
przetrzymywano pod gołym niebem, w więzieniu przy ul. Okrzei. Naczelnikiem
więzienia był kaflarz Józef Dziuba. Milicjanci, szczególnie Żydzi, nie mieli
żadnych skrupułów. Rozbrajali żołnierzy polskich, a rannych rozbierali do
bielizny, zabierali im buty, zegarki, rowery, furmanki i inne cenne
przedmioty. Na Nowym Mieście żydowski wyrostek w czerwonym szaliku z
pistoletem przy pasie z koalicyjką, formował z polskich żołnierzy kolumnę
marszową. Sam jechał przodem na koniu i wprowadzał ich na Rynek, gdzie
rozwrzeszczany tłum Żydów gwizdał i obrzucał żołnierzy obelgami. Niektórych
jeńców zabijano. Np. w pobliżu Rotundy rozstrzelano kilku policjantów (cyt.
za przedrukiem artykułu K. Czubary w książce R. Szawłowskiego Wojna
polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. 2, s. 434). W Łucku złożona głównie
z Żydów "czerwona milicja" opanowała miasto 18 września 1939 r., zabijając
polskiego policjanta (według tekstu M. Paula, op.cit., publikowanego w The
Story of Two Shtetl, Brańsk and Ejszyszki, Toronto-Chicago 1998, t. 2, s.
194).

Były więzień sowiecki Franciszek Goszczyński wspominał, iż w celi z nim
siedział Żyd Abraham Starkman, pochodzący z Bruśna pod Rawą Ruską. Według
Gonczyńskiego: Gdy bolszewicy zajęli wschodnią część Polski, młody Abraham
wespół z bratem stanęli na cele Milicji Robotniczej. Starkman chełpił się,
że rozbrajał oficerów polskich, twierdził, że kilku oficerów zastrzelono w
jego wsi. Po upojeniu się władzą, wystąpił z milicji i pojechał do Lwowa na
zakupy (...). Starkman czuje głęboki żal do Sowietów, że za gorliwą służbę w
milicji siedzi w więzieniu i że potraktowano go na równi z Polakami (por. F.
Gonczyński: Raj proletariacki, Londyn 1950, s. 43, 44).

W Dubnie miejscowi Żydzi utworzyli milicję, która aresztowała 17 września
1939 r. głównego sędziego miejskiego Bartłomieja Poliszczuka. Milicjanci
przekazali go w ręce sowieckie, odtąd nic więcej nie słyszano o jego losie.
Niedawno dopiero jego nazwisko pojawiło się na liście straconych polskich
urzędników (według M. Paul Jewish-Polish Relations in Soviet-Occupied
Eastern Poland, 1939-1941; w The Story of Two Shtetls. Brańsk and Ejszyszki,
Chicago 1998, cz. 2, s. 195. M. Paul podaje informacje o losie sędziego
Bartłomieja Poliszczuka w oparciu o relację Wiktora Poliszczuka, która
znajduje się w jego posiadaniu).


...więcej jeszcze ?
robin w wątku obok napisał(a):Ja pokazuję regularnie fragmenty debat na tym forum moim znajomym. Zabawa jest przednia.

Czy aby dokładnie zacytowałem...?

Miłych, pełnych śmiechu i radości spotkań z przyjaciółmi robinie...
zapinio
Moderator
 
Posty: 5373
Dołączył(a): 15 sie 2006 10:09
Lokalizacja: skądinąd

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez sean » 21 lip 2008 20:52

a co robi w tym przypadku miał napisać.
sam nie mógł za bardzo napisać że to nieprawda więc manipuluje.
manipulacja polega na tym że inni sie z tego śmieją (taka demokratyczna większość)
coś jak pierdziszewska z reklamy która uśmiechnięta będąca w grupie 8 na 10 używająca proszku xxx.
sean
 
Posty: 1907
Dołączył(a): 10 sie 2006 01:15
Lokalizacja: irlandia

!

Postprzez tatra » 21 lip 2008 20:55

Róbin na karuzeli. Bo czy są rzeczy zabawniejsze, niż zbrodnie na Polakach?

..............................................
Dzięki, zapinio.
pozdrawiam
z.
tatra
 
Posty: 7110
Dołączył(a): 10 sie 2006 02:23
Lokalizacja: gdzie nasze podatki?

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez zapinio » 21 lip 2008 21:03

Ja zaś odnoszę wrażenie robinie,że zjesz gówno a potem powiesz, że to tort czekoladowy...
Po prostu ,tak po prawdzie, to Ty nie jesteś partnerem w ŻADNEJ dyskusji.
Ty tylko, jak to kilkukrotnie napisałem, bronisz status quo.
Im bardziej fakty świadczą na niekorzyść Twoich opinii tym więcej inwektyw i niczym niepopartego poczucia wyższości (BTW...to na ogół świadczy o poważnych problemach osobowościowych).
Tresura i miałkość charakteru zrobiły swoje...
zapinio
Moderator
 
Posty: 5373
Dołączył(a): 15 sie 2006 10:09
Lokalizacja: skądinąd

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez KST » 21 lip 2008 21:22

zapinio napisał(a):Ja zaś odnoszę wrażenie robinie,że zjesz gówno a potem powiesz, że to tort czekoladowy...
Po prostu ,tak po prawdzie, to Ty nie jesteś partnerem w ŻADNEJ dyskusji.
Ty tylko, jak to kilkukrotnie napisałem, bronisz status quo.
Im bardziej fakty świadczą na niekorzyść Twoich opinii tym więcej inwektyw i niczym niepopartego poczucia wyższości (BTW...to na ogół świadczy o poważnych problemach osobowościowych).
Tresura i miałkość charakteru zrobiły swoje...


Zapinio, bądź miłosierny i zamilknij...
Szkoda zamulać to Forum. Lepiej prowadzić konstruktywne dyskusje.
Pozdrawiam, KST
KST
 
Posty: 1678
Dołączył(a): 17 lut 2007 15:21
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez Grzegorz Rossa. » 21 lip 2008 21:29

KST napisał(a):Lepiej prowadzić konstruktywne dyskusje
Jak kto umie
Grzegorz Rossa.
 
Posty: 16971
Dołączył(a): 09 sie 2006 08:40
Lokalizacja: Ceterum censeo Carthaginem esse delendam

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez sean » 21 lip 2008 21:30

KTS co to jest konstruktywna dyskusja?
konkretnie mówiąc do czego ona ma prowadzić?
sean
 
Posty: 1907
Dołączył(a): 10 sie 2006 01:15
Lokalizacja: irlandia

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez KST » 21 lip 2008 21:36

sean napisał(a):KTS co to jest konstruktywna dyskusja?
konkretnie mówiąc do czego ona ma prowadzić?


Konstruktywna dyskusja prowadzi do tzw consensusu czyli wyciągnięcia wspólnych wniosków zbliżonych lub będących prawdą obiektywną.
Dyskusja polegająca na okładaniu inwektywami przeciwnika jest zwykłym pustosłowiem, którego tak wiele na tym , i nie tylko tym, Forum.
Szkoda słów Panie i Panowie - mówcie na temat a będzie OK
KST
 
Posty: 1678
Dołączył(a): 17 lut 2007 15:21
Lokalizacja: Częstochowa

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez zapinio » 21 lip 2008 21:51

OK KST.
Wszelako zarówno Pańska definicja jak i założenie jest ,rzekłbym, idealistyczne.
To właśnie widać , jak Pan słusznie zauważył, i na tym forum i na innych.
Bowiem warunkiem wstępnym by spełnić Pańskie założenie jest pragnienie PRAWDY nie zaś obrona status quo.
Dopiero w tym punkcie zaczyna sie dyskusja i wzajemne zwracanie uwagi na różne aspekty tematu.Tu też rodzi sie szansa na osiągniecie consensusu , zmianę własnych/interlokutora zapatrywań, poznanie różnych odcieni, przyczyn, skutków odsuniętych w czasie etc.
Nie lekceważyłbym też aspektu używania forum jako narzędzia propagandy.

również pozdrawiam

z.
zapinio
Moderator
 
Posty: 5373
Dołączył(a): 15 sie 2006 10:09
Lokalizacja: skądinąd

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez d2z2 » 03 mar 2009 13:31

d2z2 napisał(a):Amerykanie nie zaryzykują otwartego konfliktu z Rosją. Ta sprawa ma odwracać uwagę od innych ważniejszych. Jak napisałem w podobnym temacie:"Re: Tarcza antyrakietowa
przez d2z2 08 lip 2008 08:14

Współczesna rakieta strategiczna przenosi najczęściej kilkanaście głowic. Dodatkowo zaopatrzona jest w kilka atrap mających zmylić "patrioty czy inne strieły". Jedyną skuteczną metodą zniszczenia jest zestrzelenie w fazie wznoszenia, lub w kosmosie, przed rozdzieleniem głowic.
Hipotetyczna Irańsko-Północnonkoreańska rakieta zagrażająca Europie nad terytorium Polski byłaby w stanie rozdzielenia na głowice. Te 10 antyrakiet, które ponoć Amerykanie chcą zamontować w Polsce byłyby psu na budę.
To mogą być prawdopodobnie kilkunastogłowicowe straszaki na obwód kaliningradzki."
Rosjanie się wściekają,a Amerykanie w odpowiednim momencie wycofają się z projektu, targując na przykład wycofanie się Rosjan z budowy atomowych wyrzutni w Syrii.
A my po raz kolejny zostaniemy z ręką w nocniku.

W tajnym liście do prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa prezydent USA Barack Obama zaoferował, że jego rząd zrezygnuje z umieszczenia w Polsce i Czechach tarczy antyrakietowej, jeśli Moskwa pomoże USA zapobiec uzbrojeniu się Iranu w rakiety dalekiego zasięgu - podaje dziś "New York Times", potwierdzając wczorajsze doniesienia "Kommiersanta".

Według "NYT" list został własnoręcznie przekazany trzy tygodnie temu w Moskwie przez wyższych przedstawicieli amerykańskiej administracji. Dziennik powołuje się na zastrzegających sobie anonimowość przedstawicieli administracji Obamy.

cytat za ONET przedruk z NYT
d2z2
 
Posty: 719
Dołączył(a): 10 sie 2006 15:26

Re: Czy tarcza bedzie zagrozeniem dla Polski...?

Postprzez d2z2 » 03 mar 2009 13:35

Ten list to blef. USA nigdy nie miały zamiaru budować tarczy na terenie RP.
Rosjanie odrzucą propozycję, chyba że stoi za nią coś jeszcze.
d2z2
 
Posty: 719
Dołączył(a): 10 sie 2006 15:26

Poprzednia strona

Powrót do Polityka, polemiki, prasówka...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Bing [Bot] i 4 gości