Szmalcownictwo upozowane

Dyskusje, polemiki, komentarze do tekstów.

Szmalcownictwo upozowane

Postprzez Marian Jan K. » 04 cze 2012 17:18

Szmalcownictwo upozowane

Nie widzę słabych punktów. "Kawa na ławę."

Teraz sytuacja oczywiście wygląda zupełnie inaczej; Żydzi są wybitnymi znawcami języka polskiego, a poza tym - legitymują się znakomitymi, historycznymi, polskimi nazwiskami,


A, wszystko zaczęło się wówczas: http://www.pbi.edu.pl/site.php?s=YmMxZT ... &wyd=&pg=4

Wojna żydowska w roku 1859 : (początki asymilacyi i antisemityzmu) /
Bartoszewicz Kazimierz


Ruch asymilacyjny znalazł poparcie w inteligencyi ży­dowskiej (należy tu wspomnieć jeszcze Jakóba Rosentala, Goldszmidta itd.}, a częściowo i u plutokracyi (M. Rosen, H. Toeplitz, Natansonowie, Epsteinowe, Mejerowie, Bernard Kohen itd.). Gorącymi zwolennikami asymilacyi stali się po­tomkowie f ran k i stów (Wolnwar^Jjrzezińgtr^, Majewscy, Kry-sińscy) i neofici (dr. Wolff, Leowie" b. Frenkel), wśród któ­rych głównym orędownikiem tej idei był Leopold Kronen-berg, potentat finansowy, człowiek wielkiej eneFgn7TIt5pospo-litego rozumu, szczerze przywiązany do kraju. W szeregu tym znaleźli się i polscy „entuzyaści", jak Jurgens,JHialubiń-
ski. Oświadczyła się za tym ruchem młodzież demokratyczna; gorliwymi jego wyznawcamibyj^zerwiency: NaWet wśród „klemensowczyków", szlSc~FfEy7 grupującej się koło Zamoj­skiego, znaleźli się zwolennicy asymilacyi. Sadzono, że przez uświadomienie narodowe, spolszczenie Żydów, wzmocnią się siły odporne społeczeństwa, że przybędzie mu pół miliona obywateli. Jako najlepszy środek, prowadzący do tego celu, uznawano dążenie do równouprawnienia Żydów.
Ale ze wzrostem zwolenników asymilacyi rosła i liczba jej przeciwników. Coraz więcej przybywało ludzi, patrzących
z trwogą na „zalew żydowski". Przerażało ich rosnące bogactwo żydowskie, drażniły wpływy plutokracyi, niepokoiło gwał-
towne wciskanie się Żydów we wszystkie sfery życia społecznego. Powstawała nowa potęga, oparta przeważnie na
*"" wszechwładzy złota, ciągnąca za sobą tłum ciemny, odrębny religią, kulturą, językiem, pojęciami, nawet ubiorem. Rodziło
się pytanie: po której stronie ta potęga stanie? czy będzie to przyjaciel czy wróg, tem niebezpieczniejszy, że wewnętrzny?
0 ile zwolennicy asymilacyi wierzyli, że z równouprawnie­niem i zatarciem różnic między „dziećmi jednej ziemi" nasz
/" »*'

charakter narodowy ulegnie korzystnej zmianie, bo nauczymy , się od nowych współbraci solidarności, karności, oszczędno­ści, rozumnej filantropii i cnót rodzinnych, o tyle przeciwnicy asymilacyi obawiali się, aby wady żydowskie, ujemne strony ich charakteru, ich pojęcia nieraz tak sprzeczne z etyką chrze­ścijańską, nie przeszły w krew naszą. W równouprawnieniu Żydów widzieli nie pozyskanie nowych obywateli, lecz dostarczenie wrogiemu żywiołowi środków do ekonomicznego nas pognębienia. Asymilatorom odpowiadano: Nie spolszczymy Żydów, lecz sami zżydziejemy, nie wzmocnimy naszych sił, lecz je osłabimy, nie zaprzęgniemy Żydów do służby naszym ideałom narodowym, lecz sami pójdziemy w służbę ich ideałów, staniemy się pachołkami żydowskimi.
Ówczesne stosunki sprawiły, że walka tych dwu skraj­nie odmiennych poglądów na kwestyę żydowską w ogóle i na asymilacyę w szczególe nie wvstępow_ala__wjnraźnie, toczyła gjpjp rifhn Nie mogła wypłynąć na publicznych zebraniach, bo ich nie było. Nie ujawniła się w określonych formach na łamach prasy, bo cenzura starannie przeszkadzała wszelkiemu podnoszeniu kwestyi żywotnych. Więc była to jedynie „za-bawa towarzyska", był to przedmiot pogadanek w małych kółkach, na prywatnych zebraniach. Ale prochy były przy-gotowane — jedna iskra mogła je zapalić i sprawić wybuch.
L
1 rzeczywiście taka iskra padła w formie... recenzji muzycz­
nej. Prawie wierzyć się nie chce, ab~y~~ź takiej drobnostki
mogła powstać wielka „wojjiażydowska". A jednak po­
wstała. Starcie było tak silne, ze całe prawie społeczeństwo
podzieliło się na dwa obozy. Rzecz oparła się o sady, o za­
mek królewski, o Petersburg, znalazła swój rozgłos w prasie
zagranicznej...


A, zatem, Holocaust był (mógł być, powinien być) zaplanowany. Przez kogo? Chyba nie przez tubylców, aby pozbyć się ciemnego motłochu.

Czego się bały zachodnie żydowskie damy? Proponowano Januszowi Korczakowi ocalenie, aby tylko opuścił "mniej wartościowy" narybek żydowski, a ten "głupi" Żyd nie poznał się na dobroci trzymających władzę.
Marian Jan K.
 
Posty: 4228
Dołączył(a): 04 paź 2006 23:33

Powrót do A Michalkiewicz napisał...

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot], Majestic-12 [Bot] i 1 gość